PROJEKT BADAWCZY ZEGARY I ZEGARKI

zrealizowany przez nauczycielkę z dziećmi w Ośrodku Przedszkolnym w Studziankach

Wszystko zaczęło się od pytania 3,5-letniego Mateusza, który podczas zabawy guzikami spojrzał na zegar ścienny i zapytał: Jak poruszają się te kreseczki? Dzieci porzuciły swoje zabawki i zaczęły snuć przypuszczenia: A może są tam krasnoludki, które kręcą kreseczkami? Co wy, to bateria nimi kręci i wszystko w zegarku pogania… Jak może poganiać – przecież ona leży w zegarku…
Sprawy nie można było zignorować. Pani Alina rzuciła hasło: Przynieście z domu zegarki. I tak zaczęła powstawać kolekcja zegarków i zegarów, która zainspirowała cały projekt. Okazało się, że dzieci chciałyby dowiedzieć się o zegarkach naprawdę dużo. Pytały: Jak działają zegarki? Jakie mają dźwięki? Kto je naprawia? Ale pytanie, które najbardziej nurtowało dzieci to: Co właściwie jest w środku zegarka?
Zaczęło się więc rozkręcanie zegarków. Dzieci dostały narzędzia. Posługiwały się śrubokrętami, szczypczykami i lupką. Co znalazły w środku? Zobaczyły: cykanki, cykadełka, cykaczki (czyli koła), trampolinę (czyli sprężynę), kółkowy kartonik (czyli cyferblat). Tymczasem kolekcja się rozwijała. Dzieci uporządkowały eksponaty i stworzyły zbiory: budzików, zegarów na ścianę, na rękę, nakręcanych, elektronicznych, męskich, dziecinnych… To był świetny pretekst do sprawdzania wielkości zbiorów, porównywania, gdzie jest więcej, a gdzie mniej – opowiada pani Alina. Zegarki były mierzone i ważone. Dokonano ważnych odkryć, na przykład, że stary budzik ważył więcej od dużego stojącego zegara. Ola była pod dużym wrażeniem: Oho – zawołała – nie wszystko to, co jest największe, jest najcięższe! W końcu przyszedł czas na wyprawę do miasta i wizytę w zakładzie zegarmistrza. Ale trudną pracę ma ten zegarmistrz – zdumiał się Alek. Dzieci szkicowały zegarki, naśladowały ich dźwięki, budowały własne, poznały nowe słowa. W naturalny sposób przeszły do pojęć związanych z czasem: dziś, jutro, pojutrze, wcześniej. Próbowały wyjaśnić powiedzenie „czas to pieniądz”. Zaintrygowały je dzień i noc, pory roku. Zafrapowały sposoby odmierzania czasu w przeszłości. Pytały dziadków, rodziców: Po co są zegary? Temat czasu okazał się bardzo inspirujący i w zasadzie niewyczerpany. Doprowadził dzieci do ważnych pytań: Kim byłem kiedyś? Kim będę w przyszłości? Na koniec dzieci zrobiły wielkie zegarowe ciasto i opowiedziały rodzicom, co udało się im odkryć. Pasja pozostała. Michał ostatnio rozkręcił kolejny zegarek, babci tłumaczył: Zobacz tu jest kółko zębate, tu śrubka i sprężyna. Widzisz, jaki się ze mnie zrobił zegarmistrz!

 

WRÓĆ